*Amy
Rozpoczęcie roku szkolnego to najbardziej przygnębiające wydarzenie roku. Wstałam z łóżka i przecierając leniwie oczy poszłam do łazienki biorąc prysznic i wykonując poranną toaletę. Odświeżona w czystej bieliźnie wyszłam z łazienki podchodząc do szafy. Wybrałam wygodny galowy strój czyli czarne conversy, obcisłe, ciemne rurki i wykasaną białą koszulę. Włosy zostawiłam w falowanym artystycznym nieładzie, i po zrobieniu lekkiego makijażu zarzuciłam torebkę na ramie wychodząc na zewnątrz. Przed domem stał już dobrze mi znany samochód a mianowicie czarny aston martin DB9, o którego maskę opierał się Zayn. Patrzył na mnie przygryzając dolną wargę. Uwielbiałam kiedy to robił, wyglądał wtedy tak sexownie. Podeszłam do niego czule całując jego wargi na powitanie po czym wtuliłam się w jego tors
-Gotowa?-spytał ujmując mój policzek. Pokiwałam tylko głową, zatapiając się w jego kakaowych tęczówkach.
Po chwili pędziliśmy już ulicami Londynu w ciszy. Rano nie mam ochoty na rozmowy i Zayn dobrze o tym wie, więc zawsze milczy a stojąc na światłach głaszcze kciukiem moją dłoń.
Po dotarciu na miejsce i zaparkowaniu samochodu ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę dużego budynku naszego liceum, trzymając się za ręce.
Po dotarciu na hale, zajęliśmy wolne miejsca na trybunach, oparłam się o ramie Zayn'a a ten objąwszy mnie ramieniem cmoknął mój policzek.
-Wyluzuj się skarbie. Wiem, że dzisiejszy dzień nie należy do najprzyjemniejszych ale postaraj się o nim nie myśleć okej?-mruknął mi do ucha
-Yhym
Po 10 minutowej pogadance dyrektora ruszyliśmy do klas na lekcje. Wchodząc do klasy przywitaliśmy się ciepło ze wszystkimi i zajęliśmy miejsca obok siebie w ostatniej ławce.
Historia czyli kompletna nuda...Wyjmując pierwszy lepszy zeszyt i długopis zaczęłam kreślić swoje bazgroły w zeszycie i tak oto właśnie minęła mi pierwsza lekcja i kilka kolejnych. Na obiedzie obściskiwaliśmy się z Zayn'em próbując umilić sobie jakoś ten beznadziejny dzień.
-Wiesz kochanie, myślałem, że założysz dziś jakąś spódniczkę i szpilki a ty jednak postawiłaś na wygodę.-uśmiechnął się łobuzersko poruszając śmiesznie brwiami.
-Skarbie, spójrz na to z innej strony. Przynajmniej żaden chłopak nie rozbiera mnie tutaj wzrokiem.-Stwierdziłam wzruszając ramionami.
-Nie przeszkadza mi to dopóki zachowuje od ciebie odpowiednią odległość.-odpowiedział bawiąc się butelką soku pomarańczowego.
-Tak to może jutro przyjdę do szkoły w tej czarnej bluzeczce, która tak ci się podoba.-Zaproponowałam, przypominając sobie mój śliczny koronkowy croop top.
-Jeżeli chodzi o szkołę to oczywiście musiałabyś założyć na nią moją bluzę ale po lekcjach możemy wpaść do mnie a wtedy na pewno się na coś przyda-mruknął mi do ucha, wywołując mój cichy śmiech
-Lecz się Malik!-prychnęłam
-No co? Nie udawaj, że mój pomysł nie zrobił na tobie żadnego wrażenia-wypalił
-Niestety nie, musisz pogodzić się z rozczarowaniem i ruszyć tyłek bo zaraz kończy się przerwa i trzeba iść do klasy-Odpowiedziałam wstając z krzesła, po czym zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Odwróciłam się spoglądając na Zayn'a, który nawet nie drgnął.
-Zaaayn, czekam na ciebie-zawołałam
Spojrzał na mnie i zaczął mnie wołać ruchem ręki. Zrezygnowana ruszyłam w jego stronę, tak się ułożył na krześle, że byłam teraz wyższa od niego.
-Co?
-Proszę cię Amy nie wracajmy na lekcje, wyjdźmy ze szkoły iii..olać to!-powiedział przykładając moją dłoń do swojej twarzy
-Chcesz wagarować w pierwszy dzień szkoły?-zapytałam nie dowierzając
-Amy nie wytrzymam tutaj. Nie dam rady rozumiesz?
-Źle się czujesz?-spytałam głaszcząc go po policzku
-Można to tak określić-mruknął-To jak zrywasz się ze mną?
-Czyli ty już postanowiłeś?-zapytałam, udając obojętność. Pokiwał tylko głową w odpowiedzi. W rzeczywistości nie chciałam aby Zayn opuszczał szkołę. Był tu najbliższą mi osobą a bez niego to chyba JA tutaj nie wytrzymam! Z drugiej strony nie chciałam się zrywać już pierwszego dnia ale nie mogłam mu tego zabronić.
-Ja zostaje a ty jak chcesz to się zrywaj-wzruszyłam ramionami
-Na pewno? Chcesz zostać tutaj sama?
Jasne, że nie chce czubku ale co mam zrobić?! Olać wszystko tak jak ty!
-Tak na pewno, nie przejmuj się mną-rzuciłam, próbując grać, że mam to w nosie
-Okej to ja spadam-Wstał, cmokając mnie w usta. Przytuliłam się do niego mimowolnie a on oplótł mnie swoimi dużymi ramionami-Zadzwonię jak skończą się lekcje i porobimy coś razem ok?-zapytał a ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się słabo.-Przepraszam, że cię tak zostawiam ale ja na serio nie dam rady tu dłużej wysiedzieć.
-W porządku-odpowiedziałam i pozwalając mu złożyć na mym czole ostatni pożegnalny pocałunek zostałam sama przy stole.
Świetnie! A myślałam, że już gorzej być nie może...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz